Test 0 Jak i dlaczego warto inwestować w złote monety?

No właśnie – po co właściwie inwestuję w to złoto? Na wypadek wojny? Jak już wspomniałem powyżej – pod żadnym pozorem nie jest to moją główną motywacją. A jakie są moje motywacje?

Pierwsza sprawa – to okresy paniki rynkowej. Jednym z założeń dywersyfikacji portfela jest to, że różne klasy aktywów są ze sobą w różnym stopniu skorelowane. Na przykład – w normalnych warunkach rynkowych korelacja pomiędzy akcjami i obligacjami jest dosyć niska. Gdy jednak na rynkach finansowych pojawia się panika, korelacje pomiędzy różnymi aktywami gwałtownie rosną. Akcje, surowce przemysłowe, REIT-y, obligacje korporacyjne, obligacje skarbowe rynków wschodzących – większość z nich traci na wartości, bo spanikowani inwestorzy szukają bezpiecznej przystani.

Złoto jest jednym z nielicznych aktywów, którego cena w takich warunkach wędruje do góry. Wykazuje ono niską lub wręcz negatywną korelację z innymi ryzykownymi aktywami i świetnie spełnia swoją rolę takiego składnika portfela, który ma skutecznie obniżać jego zmienność:

Korelację złota z innymi ryzykownymi aktywami - wykres.

Dlaczego to takie ważne? Bo chociaż każdy z nas zakłada, że będzie trzymać się założonej strategii inwestycyjnej, to znacznie łatwiej jest przy niej wytrwać, gdy w czasie rynkowej zawieruchy nasz portfel zachowuje się bardziej stabilnie.

Drugi powód obecności złota w moim portfelu to pozytywny wpływ na wyniki w okresach, w których będziemy mieć do czynienia z dewaluacją walut i powiązaną z tym podwyższoną inflacją. Wiem, wiem, takich okresów już bardzo dawno nie było. Ale zakładając, że pożyję jeszcze kolejnych 40 lat, jestem przekonany, że przynajmniej jeden epizod z takim otoczeniem rynkowym wystąpi.

To teraz trzeci powód. Przy scenariuszu załamania się obecnego systemu finansowego (mało prawdopodobnym w krótkim terminie, ale w długim terminie każdy dotychczasowy system finansowy padał), da o sobie znać jeszcze jedna cecha złota. W przeciwieństwie do wielu innych aktywów, złoto nie jest niczyim zobowiązaniem. Nie ma „drugiej strony transakcji”, od której woli czy kondycji finansowej zależeć będzie to, czy otrzymam pieniądze. Zatem inwestując w złoto fizyczne nie ponoszę ryzyka czyjegoś bankructwa. Złoto fizyczne po prostu mam.

I wreszcie ostatni powód – jak pokazują dane historyczne, stopa zwrotu z długoterminowej inwestycji w złoto wypada całkiem dobrze.

Nie bez powodu potencjalne zyski wymieniłem w ostatnim punkcie. Są one bardzo istotne, jednak główna rola złota w moim portfelu to przede wszystkim zabezpieczenie na wypadek wystąpienia rzadkich i ekstremalnych zjawisk rynkowych. Jeżeli takie zjawiska nie wystąpią i na złocie zarobię mało, nie będę jednak płakał. Przeciwnie – będę się cieszył z zysków wygenerowanych przez cały portfel. Podchodzę do tego podobnie, jak do polisy AutoCasco. Nie martwi mnie to, że zapłaciłem składkę na darmo, bo nie miałem wypadku albo nikt nie ukradł mi auta ?